– Jasne, ale co to kogo obchodzi? Wiesz, Emily, myślę że jak znajdziesz jakąś pustą ramkę na zdjęcie, to koniecznie powinnaś oprawić w nią tę fotkę i ustawić na stole, żebyśmy mogły ją podziwiać jedząc kolację.

– Mówisz poważnie?

– Jak najbardziej. Ale prawdę mówiąc, nie bardzo bym wiedziała, co robić z takim chłopakiem, a ty?

– Myślę, że gdyby przyszło co do czego, dałabym sobie radę. Leno, przecież dopiero niedawno skończyłyśmy czterdziestkę. A w tym wieku nie jesteśmy jeszcze za stare na takie rzeczy. Założę się, że mogłabym tego chłopaka niejednego nauczyć. Te młodziki uważają, że kobiety osłupieją na widok ich wspaniałych ciał i będą chciały jedynie… no, wiesz. Tacy faceci prawdopodobnie nie mają nawet pojęcia, jak zadowolić kobietę. Czy twój mąż dawał ci to, czego oczekiwałaś, Leno?

– Starał się. Ale… nie był zbyt… no wiesz, zbyt pomysłowy. A Ian?

– Czasami było nam bardzo przyjemnie. Ale przeważnie to tylko jemu było dobrze. Często był za bardzo zmęczony, żeby starać się mnie zadowolić, a ja nie chciałam prosić, bo mogłam usłyszeć, że on nie ma już sił. No cóż, wprawdzie urodziłam się chyba zmęczona, ale lubiłam… wciąż lubię seks. A ty?

– Jak można lubić coś, czego właściwie nigdy się nie doświadczyło? Mój mąż uważał, że pieszczoty uprawiają wyłącznie prostytutki i ich klienci. Był bardzo powściągliwy, ale kochałam go.

Emily popatrzyła przyjaciółce prosto w oczy.

– Ale? Zawsze jest jakieś ale.

– Nie ma żadnego. No, gdzie ta ramka?

– Na stoliku, w holu na piętrze. O Boże, zaraz wszyscy przyjdą. Kolacja była bardzo uroczysta i wzniesiono podczas niej wiele toastów na cześć błyszczącego od oliwki męskiego ciała eksponującego mięśnie na stojącym pośrodku stołu zdjęciu. Kiedy uprzątnięto już naczynia, kobiety ustawiły krzesła w półokrąg na tyle daleko od stołu, żeby móc dobrze widzieć tańczącego mężczyznę, a Emily napełniła winem wąskie kieliszki na wysokich nóżkach.

– Jesteśmy gotowe! – krzyknęła Lena przechylając na bok głowę. – On przyniesie swoje własne kasety, prawda?

– A jak długo będzie tańczył? – zainteresowała się kobieta pracująca jako bibliotekarka w wypożyczalni Plainfield.

– Godzinę – odparła wesoło Emily. – A jeśli będziecie chciały więcej, wystarczy poprosić.

– Będzie miał na sobie pelerynę? – zapytała inna z lokatorek, która była pomocnicą pielęgniarki.

– Na samym początku tak.

– Mam nadzieję, że będzie miał pióra wokół kostek. Uważam to za bardzo seksy – stwierdziła Kelly. – Wiesz coś na ten temat, Emily?

– Jeśli tak bardzo zależy ci na piórach, to mogę wyjąć trochę z poduszki. Lena umie szyć, więc mogłaby naszyć je na jakiś pasek.

– Nieważne. Wyobrażę sobie, że on ma te pióra.

– Mam nadzieję, że będzie mocno kręcił biodrami. No i w ogóle, że będzie się wyginał na wszystkie strony. Czy zdajecie sobie sprawę, koleżanki, z tego, że kobiety mogą wreszcie zabawiać się w taki sposób? Dawniej tylko mężczyźni przyprowadzali sobie prostytutki na wieczory kawalerskie. Proponuję wykorzystać tego faceta do maksimum, niech da z siebie wszystko. Postąpimy z nim tak, jak oni z kobietami.

Martha Nesbit roześmiała się głośno.

– Chciałabym pożyczyć to zdjęcie, żeby postawić je na biurku w pracy. Chcę, żeby zobaczyli je wszyscy sprzedawcy, gdy przyjdą rano. Powiem, że mam z nim randkę wieczorem.

Emily dolała koleżankom wina.

„Wyzwolony Ogier” przyszedł punktualnie o dziewiątej. Oczekujące go kobiety aż jęknęły z zachwytu, ale on szybko wyprosił je do kuchni, żeby móc się przygotować.

Już podpite, ale wciąż pijące kobiety zdążyły się pozbyć zahamowań i rozanielone chichotały.

– Widziałaś jego biodra?

– Czytasz za dużo romansów.

– Ma cudowne uda.

– Och, to mi się podoba.

– Ależ wymuskany.

– Zauważyłyście ten jego uśmieszek? Zobaczycie, już on nam pokaże co potrafi.

– Emily, miałaś fantastyczny pomysł, cudowny. Dziś w nocy wszystkim będzie nam się śnił ten chłopak. Uwielbiam mieszkać u ciebie, Emily. Jesteśmy jak siostry. Nie mogę się doczekać, żeby pójść jutro do pracy. Będziesz robiła zdjęcia, prawda?

– O Boże, nie mam aparatu. Powinnam o tym pomyśleć – jęknęła Emily. – Naturalnie, że powinnyśmy robić zdjęcia. Jak mogłam zapomnieć o czymś tak ważnym?

– Ja mam polaroida – odezwała się bibliotekarka. – Skoczę na górę i zaraz wracam z aparatem.

– Świetnie – krzyknęły pozostałe.

Emily otworzyła kolejną butelkę wina. Cieszyła się, że wszystkie jej lokatorki lubią u niej mieszkać i darzą ją dużą sympatią. Traktowały się nawzajem jak siostry. No i spodobał im się jej pomysł. Każda z kobiet czuła się szczęśliwa. Emily pomyślała, że wreszcie udało jej się zrobić coś jak należy. I nie było przy niej Iana, który by ją skrytykował. A kiedy przyjęcie się skończy, nikt nie powie: – Emily, kochanie, nie zapomnij wyprasować moich białych koszul. – Kręciło się jej już w głowie, gdy dostrzegła wchodzącą do kuchni Zoe Meyers, która wymachiwała w powietrzu aparatem fotograficznym. Emily natychmiast napełniła winem jej kieliszek.

– O Boże! – jęknęły, gdy usłyszały dźwięk trąbki wzywający je do pokoju.

– Ale on jest całkowicie ubrany – poskarżyła się zawiedziona bibliotekarka szykując się do zrobienia zdjęcia.

– To specjalny garnitur; w odpowiedniej chwili puszcza w szwach i opada – szepnęła jej Emily nie odrywając wzroku od stojącego na środku stołu tancerza.

Mężczyzna machnął laseczką zakończoną błyszczącą gałką i włączył nią magnetofon. Cały pokój wypełniła głośna muzyka, jaka zwykle towarzyszy rozmaitym pokazom czy striptizom. Siedzące na krzesłach kobiety wyprostowały się jak struny.

„Wyzwolony Ogier” tańczył, prężył się i kręcił biodrami. Od marynarki odpadły już rękawy. To co z niej zostało tancerz zdjął z siebie powolnymi prowokującymi ruchami nie wypadając ani na moment z rytmu muzyki. Emily poczuła na czole kropelki potu. Zastanawiała się, czy w końcu nie spadnie po prostu z krzesła.

– Rozbierz się – krzyknęła chrapliwym głosem Nancy Beckenridge.

– Zrzuć z siebie wszystko! – zawołała chichocząc Lena.

– Pokaż co tam masz – dorzuciła Kelly Anderson pożerając mężczyznę wzrokiem.

A on pokazał co ma. Jednym płynnym ruchem zerwał z siebie slipy i odrzucił je do tyłu. Czerwony satynowy trójkącik przykrywający jego krocze pulsował pod naporem penisa. Rozentuzjazmowane kobiety klaskały w dłonie. Zoe aż gwizdnęła, Lena zaczęła pokrzykiwać, a Emily do niej dołączyła. Wszystkie tupały w podłogę. Nagle tancerz zeskoczył ze stołu i w jednej chwili znalazł się tuż przed nimi.

– Pokaże nam zaraz pupę – szepnęła Martina, ta, która na co dzień pomagała pielęgniarce.

– No to co? – odparła Kelly próbując dotknąć posmarowanego olejkiem uda mężczyzny. Aż jęknęła ze szczęścia, ale gdy chłopak wypiął w jej kierunku biodra, cofnęła rękę.

Emily pociągnęła gumkę przytrzymującą czerwony trójkącik.

– Czy to właśnie są właśnie te minislipki? – spytała chrapliwym głosem.

– Możesz to nazywać jak chcesz – szepnął tancerz pochylając się nad nią. Przez chwilę tańczył i wirował przed nią, po czym gwałtownie wypiął biodra w jej kierunku.

I wtedy Emily zrobiła coś, czego absolutnie się po sobie nie spodziewała. Złączyła dłonie tworząc coś na kształt miseczki i wsunęła je pod wypchany satynowy trójkącik. Pozostałe kobiety tupały w podłogę i pokrzywkiwały z zachwytu. Emily przez chwilę wpatrywała się błędnym wzrokiem w krocze mężczyzny, po czym gwałtownie wtuliła w nie twarz.

– Ooooch, cuuudooownie – jęknął tancerz z figlarnym uśmieszkiem na ustach.

– Teraz moja kolej, teraz ja! – krzyczały kobiety jedna przez drugą. Emily cofnęła ręce i odsunęła się nieco w tył razem z krzesłem. Nagle ktoś rzucił jej aparat fotograficzny. Zaczęła więc pstrykać zdjęcia jedno za drugim i nie przestawała, dopóki tancerz nie wskoczył znów na stół, a wtedy oddała aparat Zoe.

Boże kochany, pomyślała, czy ja naprawdę… ależ tak, powiedziała sobie, złapałam faceta za jajka i wtuliłam w nie twarz. I podobało mi się to, nawet bardzo. I cholernie dobrze zrobiłam, dodała w myśli ciężko przełykając ślinę.

Wkrótce występ się skończył i „Ogier” włożył na siebie pelerynę w takim samym kolorze jak trójkącik w kroczu. Muzyka zmieniła się i burzliwe dźwięki ustąpiły miejsca piosence Paula McCartneya „My Love”. Tancerz zeskoczył ze stołu wprost przed krzesłem Emily.

– Pani Thorn, czy zechce pani łaskawie zatańczyć ze mną? – poprosił. – Emily wtuliła się w jego ramiona. – Czy jest pani usatysfakcjonowana występem? – spytał szeptem.

– O, tak. Był znakomity. Moje przyjaciółki wspaniale się bawiły. Być może jeszcze kiedyś zaprosimy tu pana, gdy znów będziemy coś świętować. Naturalnie poprosimy o nieco inny występ.

– Ależ oczywiście – odrzekł tancerz przytulając Emily. – Wykonuję też numer w żółtym stroju, który nazywa się „Szybki Figlarz”; doprowadziłbym te panie na sam szczyt ekstazy.

Emily uśmiechnęła się do niego.

– Znakomicie się dzisiaj bawiłyśmy. Chyba zatańczy pan ze wszystkimi po kolei, prawda?

– Tak. Zawsze staram się jak mogę, żeby moi klienci byli zadowoleni.

– I udało się panu. Twoja kolej, Leno – powiedziała odsuwając się na bok.

Emily przyglądała się, jak „Wyzwolony Ogier” prowadzi jej koleżanki do tańca w rytm melodii „Czekałem właśnie na taką dziewczynę jak ty”.

Gdy tancerz spakował już magnetofon do wielkiej sportowej torby, Emily zaproponowała mu lampkę wina.

– Niestety, nie mogę, o wpół do jedenastej mam kolejny występ. Nie wiem, czy jesteście panie zainteresowane, ale sprzedaję swoje zdjęcia. Komplet dwudziestu fotografii kosztuje dwadzieścia dolarów.

Każda z kobiet kupiła sobie cały zestaw. Wychodząc, mężczyzna ucałował wszystkie w policzek. Gdy już drzwi się za nim zamknęły, Emily powiedziała:

– Zwyczajny chłopak, który ma jakąś swoją rodzinę. Uważam, że biorąc pod uwagę sytuację, zachowywał się bardzo szarmancko. Co my zrobimy z tymi zdjęciami? Ojej, to mi się podoba.